„Spotkania z Bayernem zawsze są prestiżowe”

Ostatnie spotkanie przeciwko Bayernowi Monachium wywołało sporo kontrowersji. Mecz zakończył się podziałem punktów, lecz emocji na boisku nie zabrakło. – We mnie się gotowało – przyznał w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego kapitan reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski, .

PS: Jak pan świętował w Madrycie awans do finału Champions League?

Jakub Błaszczykowski: Nie było wielkiej imprezy. Posiedzieliśmy w holu hotelu i po kilku godzinach poszliśmy spać. Tak przynajmniej ja zrobiłem.

Po nerwowej końcówce rewanżu na Santiago Bernabeu dało się w ogóle zasnąć? Nawet trener Jürgen Klopp namawiał piłkarzy do wyjścia na miasto.

Ja po każdym meczu mam problemy z zaśnięciem i już kładąc się do łóżka, doskonale wiem, że będzie to krótka noc, bo będę czekał, aż zejdą emocje i się uspokoję. Z reguły śpię wtedy góra cztery-pięć godzin. Tym razem też tak było, że jeszcze długo leżałem, zanim udało mi się zasnąć.

Czy sobotni hit Bundesligi to był najdziwniejszy mecz z Bayernem, w jakim pan zagrał? Niby były emocje, niby grał aktualny mistrz Niemiec z nowym, ale jednak czegoś brakowało.

Spotkania z Bayernem zawsze są prestiżowe i kibice na nie czekają. Nawet jeśli część piłkarzy była przez trenerów obu zespołów oszczędzana, to ci, co byli na boisku, grali na całego.

Ale nawet trenerzy dali do zrozumienia, jak traktują ten mecz, zostawiając wielu zawodników w domu. Nikt nie chciał odkryć kart przed finałem Ligi Mistrzów na Wembley.

– To, że graliśmy co trzy dni wiele razy w ostatnich tygodniach, miało wpływ na to, że teraz kilku piłkarzy odpoczywało, a szkoleniowcy oszczędzają ich na finał. Ale czym innym jest ocenianie zespołu na podstawie nieobecnych w kadrze zawodników, a czym innym na podstawie tego, co się działo na boisku. Bo nawet jeśli graliśmy w rezerwowym składzie, to z pewnością nie odpuszczaliśmy.

Czyli skoro zagrał pan z Bayernem w wyjściowym składzie, to z pańskim zdrowiem jest wszystko w porządku?

Tak, nie narzekam. Oczywiście po każdym meczu jestem poobijany, ale nie na tyle, żeby nie móc grać w kolejnych spotkaniach.

Był pan nawet bohaterem największej rozróby na boisku. O co poszło w starciu z Rafinhą?

Nie wiem, ja przecież nic nie zrobiłem. Tak samo nie wiem, za co dostałem od sędziego żółtą kartkę, bo moim zdaniem nie faulowałem rywala. Po meczu udzielałem wywiadów dla niemieckiej telewizji i też nikt nie wiedział, za co zostałem ukarany. Chyba tylko arbiter mógłby powiedzieć, co takiego zrobiłem, że dał mi żółtą kartkę.

Ciężko było zachować zimną krew, gdy Rafinha wygrażał panu schodząc z boiska? Brazylijczyk wyraźnie chciał pana sprowokować do większej awantury, machał panu palcem przed oczami, a pan to ze spokojem znosił.

Zawsze trudno jest utrzymać w takich sytuacjach nerwy na wodzy. Człowiek ma ochotę coś zrobić, oddać rywalowi, ale zdaje sobie też sprawę, że w ten sposób może osłabić drużynę. Dlatego trzeba się starać zachować spokój. Nawet jeśli we mnie się gotowało, to jednak tego po sobie nie pokazałem.

Jak pożegnał się pan z piłkarzami Bayernu? Do zobaczenia za trzy tygodnie?

Nie żegnaliśmy się, każdy był skoncentrowany na sobie i na meczu ligowym, a nie na tym, co będzie pod koniec maja.

Da się w ogóle myśleć na przykład o spotkaniu o marchewkę z Hoffenheim w ostatniej kolejce, wiedząc, że potem czeka was finał Ligi Mistrzów?

Mecz na Wembley jest dopiero za trzy tygodnie, w międzyczasie mamy jeszcze dwa spotkania w Bundeslidze i trzeba je potraktować bardzo poważnie. Nie mówię tego, bo tak wypada, ale dlatego, że chcemy zachować rytm meczowy, bo teraz grać będziemy w każdą sobotę maja.

Pasuje panu, że Borussia przeszła z rytmu sobota-środa-sobota na granie raz w tygodniu?

W tej chwili bardzo mi to pasuje. Nie ma co ukrywać – ten sezon jest dla nas długi, tych meczów było bardzo dużo. Dlatego taki tygodniowy odpoczynek między najbliższymi spotkaniami na pewno dobrze nam zrobi.

Kto będzie faworytem finału Ligi Mistrzów?

– A niech Bayern będzie faworytem. Nam bardziej pasuje, gdy nie oczekuje się od nas zwycięstwa, bo wtedy chyba gramy jeszcze lepiej i niech tak po prostu zostanie.

Źródło: Przegląd Sportowy

Pozostałe

Nowe otwarcie

Już 24. sierpnia o godz 18:00 Wisła Kraków rozpocznie walkę o Mistrzos...

24/08/2020

Egzamin dojrzałości

7. czerwca na stadionie im. Henryka Reymana Wisła Kraków podejmie druż...

06/06/2020

Początek zwycięskiej passy

8. marca o godzinie 15:00 na stadionie im. Henryka Reymana tutejsza Wi...

08/03/2020

Inauguracja rundy rewanżowej

8. lutego pierwszy mecz w rundzie wiosennej PKO Ekstraklasy w sezonie ...

08/02/2020

Grudzień miesiącem nadziei

Grudzień może okazać się przełomowym miesiącem dla podopiecznych trene...

31/12/2019

Zagraliśmy z Kubą po raz 4!

28. grudnia w hali sportowej w Częstochowie odbyła się 4. edycja impre...

30/12/2019

XIII Kuba Cup rozstrzygnięty!

20. grudnia w rodzinnej miejscowości Jakuba Błaszczykowskiego odbył si...

22/12/2019

Świąteczne Granie z Kubą 2019

28. grudnia w hali sportowej Częstochowa odbędzie się 4. edycja imprez...

16/12/2019

Bramka Kuby Błaszczykowskiego

     Na ten dzień długo czekali kibice krakowskiej Wisły, Kuba Błaszcz...

26/11/2019

Wyczekiwany powrót Kuby

9. listopada na stadionie im. Henryka Reymana w Krakowie rozegrano mec...

13/11/2019

Projekt i wykonanie Kreowanie wizerunku sportowców Aplikacje mobilne