Borussia drugą drużyną Europy
Zabrakło minuty, aby finał Ligi Mistrzów nie rozstrzygnął się w regulaminowym czasie gry. – Jeżeli tracisz bramkę w finale, w 89. minucie, to nie możesz być w dobrym humorze – mówił po meczu Kuba Błaszczykowski. Mimo przegranej gra Borussii w rozgrywkach Champions League przejdzie do historii.
Finałowa konfrontacja na Wembley była pierwszą w historii rozgrywek Ligi Mistrzów niemiecką potyczką na tym etapie. – Mogliśmy pokonać dzisiaj zespół, który zachwyca swoją grą cały piłkarski świat – przyznał po meczu trener Borussii Dortmund Jürgen Klopp. Po bezbramkowej pierwszej połowie w której nie zabrakło emocji i dogodnych sytuacji kibice wyczekiwali goli. Dopiero w 60. minucie wynik meczu otworzył Mario Mandzukic i Bayern objął prowadzenie. Chwile później w polu karnym faulowany był Marco Reus, a jedenastkę na gola pewnie zamienił Ilkay Gündogan. Kiedy wydawało się, że zwycięzce finału wyłoni dogrywka bądź rzuty karne, bramkę dla nowych mistrzów Niemiec zdobył Arjen Robben. Na odrobienie strat pozostało zbyt mało czasu i Puchar Europy pojechał do Monachium.
Po końcowym gwizdku arbitra na twarzach piłkarzy Borussii było widać żal i smutek. Swojego rozczarowania nie ukrywał także Jakub Błaszczykowski. – Każda porażka boli, bez względu na to, jak ona wygląda. Co prawda łatwiej jest ją przyjąć gdy rywal jest wyraźnie lepszy, ale problem w tym, że my nie czuliśmy się słabsi od Bayernu – opowiada Kuba. – To był wyrównany mecz i równie dobrze to my mogliśmy go wygrać. Dlatego ta przegrana boli podwójnie – powiedział Błaszczykowski na łamach gazety Fakt. Mentor i trener drużyny z Dortmundu podkreślił również, że jego zespół pokazał się z dobrej strony. – W wielu fragmentach meczu graliśmy naprawdę bardzo dobrze, daliśmy z siebie wszystko. Musimy zaakceptować rezultat, rozegraliśmy dobry mecz – podsumował Jürgen Klopp.
Borussia nie zdobyła żadnego trofeum w tym sezonie, lecz wicemistrzostwo Niemiec i udział w wielkim finale Ligi Mistrzów są dowodem na to, że drużyna z Signal Iduna Park przez większą część sezonu utrzymywała wysoką formę. – Tak naprawdę nikt nie wierzył w to, że dojdziemy tak daleko, ale to marne pocieszenie. Gra się po to, żeby wygrywać, a my po ostatnim gwizdku zamiast podnieść puchar do góry, to spuściliśmy głowy – przyznał niepocieszony Błaszczykowski. – Myślę, że w futbolu najpiękniejsze jest to, że mimo iż czasem trzeba przełknąć gorycz porażki, to w następnym meczu wychodzi się na boisko i znów walczy o zwycięstwo – zakończył kapitan reprezentacji Polski.
Borussia Dortmund – Bayern Monachium 1:2 (0:0)
Bramki: Ilkay Gundogan 67\’ (k) – Mario Mandżukić 60\’, Arjen Robben 89\’
Borussia: Weidenfeller – Piszczek, Subotic, Hummels, Schmelzer, Gundogan, Bender (90\’ Sahin), Błaszczykowski (90\’ Schieber), Reus, Grosskreutz, Lewandowski
Bayern: Neuer – Lahm, Boateng, Dante, Alaba, Martinez, Schweinsteiger, Robben, Muller, Ribery (90\’ Luis Gustavo), Mandzukic (90\’ Gomez)










