Kolejna wygrana Borussii, 12 minut Kuby
Nie zwalniają tempa piłkarze Borussii Dortmund. Podopieczni Jurgena Kloppa wygrali na wyjeździe z St. Pauli 3:1…
Nie zwalniają tempa piłkarze Borussii Dortmund. Podopieczni Jurgena Kloppa wygrali na wyjeździe z St. Pauli 3:1. Polscy kibice mogą być jednak zawiedzeni faktem, że nasi piłkarze odegrali w tej wygranej role statystów, gdyż żaden z nich nie zaczął spotkania w wyjściowym składzie.
Po ostatnich udanych występach polscy kibice zespołu z Dortmundu mieli podstawy liczyć na to, że rola drużynie tria Piszek – Błaszczykowski – Lewandowski będzie rosła. Sobotni mecz w Hamburgu ten optymizm znacząco ochłodził. Trener Jurgen Klopp wszystkich „Biało-czerwonych” posadził od początku spotkania na ławce rezerwowych, a gracze, którzy zagrali za nich, nie zawiedli szkoleniowca.
Na ostatnie 20 minut na boisku pojawił się Robert Lewandowski, a 10 minut później na murawie zameldował się Kuba Błaszczykowski. „Lewy” najpierw ustawiony został jako ofensywny pomocnik, by w ostatnich minutach otrzymać szanse występu na swojej ulubionej pozycji środkowego napastnika. Mecz był już wtedy jednak rozstrzygnięty, więc goście nie kwapili się do atakowania bramki gospodarzy.
Mimo, że tym razem nie powiększył on swojego konta bramkowego, to najlepszym zawodnikiem Borussii był w tym spotkaniu Paragwajczyk Lucas Barrios. Imponował on znakomitą umiejętnością przytrzymania piłki pod presją obrońców przeciwnika, a także podaniami w tempo, do wbiegających z drugiej linii pomocników. W ten sposób padły dwa gole dla zespołu gości, gdy po rozegraniu piłki przez Barriosa do siatki trafiali po pięknych akcjach Kevin Grosskreutz i Shinji Kagawa. Pierwszy z nich zdobył w tym spotkaniu aż dwa gole, gdyż w 60. minucie skarcił niepewnie interweniującego golkipera gości Thomasa Kesslera, dobijając z najbliższej odległości uderzenie kolegi i ustalając końcowy wynik. A tym kolegą był, nie kto inny, jak właśnie wspomniany Paragwajczyk.
Gospodarze niewiele mogli przeciwstawić rozpędzonej maszynie kierowanej przez Jurgena Kloppa. Najwięcej zagrożenia wśród nich sprawiał Rouwen Hennings i to właśnie on w 26. minucie doprowadził do wyrównania wykorzystując świetne odegranie piłki piętką przez Fina Bartelsa. Wynik 1:1 utrzymał się do przerwy, w drugiej części gry gole strzelali jednak już tylko goście.
W związku z kolejną wygraną FSV Mainz 05 drużynie z Dortmundu nie udało się awansować na fotel lidera. Mimo tego 15 zdobytych punktów i 12 strzelonych bramek w sześciu rozegranych spotkaniach pozostaje najlepszym rozpoczęciem rywalizacji w Bundeslidze w historii klubu. A za tydzień, to właśnie Borussia zmierzy się z milionerami z Monachium, z którymi jak pokazał dzisiaj zespół z Mainz, jak najbardziej można wygrać.
St. Pauli – Borussia Dortmund 1:3 (1:1)
Bramka dla St. Pauli: Hennings (25′)
Bramki dla Borussii: Grosskreutz (17′ i 60′), Kagawa (50′)










