Kolejna wygrana BVB, koszmarne pudło…
Wielki mecz Borussii Dortmund, która wygrała na wyjeździe z Freiburgiem 2:1. Robert Lewandowski strzelił…
Wielki mecz Borussii Dortmund, która wygrała na wyjeździe z Freiburgiem 2:1. Robert Lewandowski strzelił gola na 1:1 cztery minuty minuty po wejściu na boisko w drugiej połowie. Kuba Błaszczykowski mógł dobić rywali, ale mając przed sobą pustą bramkę koszmarnie spudłował!
To, co się działo w ostatnich minutach meczu Borussii Dortmund z Freiburgiem, mogło przyprawić kibiców gości o palpitacje serca. Borussia przegrywała od 27. minuty po samobójczym trafieniu Hummelsa. Wcześniej sędzia nie uznał słusznie zdobytej bramki przez Lucasa Barriosa.
Jurgen Klopp po godzinie gry wprowadził Kubę Błaszczykowskiego, a dziesięć minut później posłał do boju swojego doskonałego dżokera Roberta Lewandowskiego. Napastnik reprezentacji Polski kolejny raz wszedł z ławki i kolejny raz pokazał, że nie ma takiego drugiego gracza w Bundeslidze.
Lewandowski potrzebował tylko czterech minut i strzelił gola wyrównującego trafiając głową! Wejście polskiej dwójki bardzo pobudziło drużynę, która atakowała z coraz większym impetem.
Trzeba przyznać, że wprowadzenie dwójki Polaków podziałało niezwykle motywująco na zespół Borussii Dortmund. Kuba Błaszczykowski zajął miejsce na prawym skrzydle, gdzie znakomicie współpracował z Łukaszem Piszczkiem, który zgodnie z kanonami gry nowoczesnych bocznych obrońców podłączał się do akcji ofensywnych.
Właśnie po jednej z takich akcji, w 78. minucie Piszczek dośrodkował na dalszy słupek. Akcję zamykali tam 18-letni Mario Goetze i Lucas Barrios, ale niefortunną interwencją dla swego zespołu popisał się Mensur Mujdza. Bośniak wślizgiem zaskoczył znakomicie prezentującego się w tym meczu 20-letniego golkipera Freiburga Olivera Baumanna. Zawodnicy gospodarzy po gwizdku sędziego Fritza od razu skoczyli do asystenta sugerując, że po zagraniu polskiego obrońcy piłkarze BVB byli na spalonym. Wydaje się, że słusznie jednak zważywszy na sympatię wobec Borussii uznanie gola cieszy.
Spokojną końcówkę spotkania dla kibiców klubu z Zagłębia Ruhry mógł zapewnić Kuba Błaszczykowski. Nowy kapitan reprezentacji Polski dostał podanie od Roberta Lewandowskiego i znalazł się sam na sam z…? Z pustą bramką. Piłka podskoczyła na nierówności murawy, a po strzale Polaka poszybowała wysoko nad poprzeczką. Kuba złapał się za głowę i do ostatnich sekund meczu modlił się o trzy punkty.
A te wcale nie były takie oczywiste. W ostatnich sekundach gry Freiburg miał swoją okazję, ale po strzale jednego z gospodarzy piłka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Romana Weidenfellera. To był koniec spotkania i początek wielkiej radości Borussii.
Podopieczni Jurgena Kloppa dzięki 12. spotkaniu bez porażki umocnili się na pozycji lidera. W tabeli Bundesligi BVB ma na koncie 34 punkty.
Borussia zwycięstwem we Freiburgu Borussia pobiła rekord wszechczasów Bundesligi w serii zwycięstw na wyjeździe. Jest to siódma wygrana BVB z rzędu.
SC FREIBURG – BORUSSIA DORTMUND 1:2 (1:0)
SC Freiburg: Baumann – Mujdza, Barth, Toprak, Bastians – Schuster – Putsila, Rosenthal, Makiadi, Abdessadki – Cissé.
Borussia Dortmund: Weidenfeller – Piszczek, Subotic, Hummels, Schmelzer – Bender, Sahin – Götze, Kagawa, Großkreutz – Barrios.
Zmiany: 77. Reisinger za Makiadiego, 86. Caligiuri za Putsila – 61. Kuba za Großkreutza, 71. Lewandowski za Kagawe, 85. da Silva za Barriosa.
Bramki: 1:0 Hummels (26., samobójczy, Cissé), 1:1 Lewandowski (75., Schmelzer), 1:2 Mujdza (78., samobójczy, Piszczek).
Arbiter główny: Fritz (Korb).
Żółte kartki: Weidenfeller.
Widzów: 24.000 (komplet).










