Kuba: „Piszczkowi należą się gratulacje”
Po przegranym meczu z Bayernem Monachium Jakub Błaszczykowski udzielił krótkiego wywiadu dla telewizji Eurosport. W rozmowie polski skrzydłowy wyraził podziw dla powracającego do zdrowia kolegi z zespołu, Łukasza Piszczka. – Pokazał charakter – mówi Błaszczykowski.
Czy myśli Pan, że wyścig o mistrzostwo Niemiec będzie wyglądał jak rywalizacja w Formule 1. Czyli Vettel prowadzi od początku do końca i sprawa mistrzostwa jest już jasna?
– Nie zastanawiałem się na tym. Do końca jest jeszcze daleka droga, zostało sporo spotkań do rozegrania. Dla nas najważniejszą rzeczą jest, aby szybko pozbierać się na mecz wtorkowy z Napoli w Lidze Mistrzów. Musimy wyciągnąć wnioski z sobotniego starcia i zagrać przede wszystkim skuteczniej. To może być klucz do wygrania z Włochami.
Możemy mówić o zadyszce Borussii, bo ostatnio notujecie słabsze wyniki?
– Tak się czasem układa sezon, że są momenty w których jest ciężko. Mamy przecież swoje problemy. Sporo piłkarzyjest kontuzjowanych i trudno ich tak z marszu zastąpić.
Pep Guardiola zamanifestował siłę Bayernu, bo w drugiej połowie wszedł np. Goetze…
– No tak. Oni mogą właściwie wystawić drugą jedenastkę, która także byłaby silna. W tym aspekcie są naprawdę mocni.
Łukasz Piszczek wrócił do składu po długiej przerwie. Wiedział pan, że już jest na siłach, aby grać z Bayernem na 100 procent swoich możliwości?
– Widziałem, że ciężko pracował i ciężko walczył aby wrócić na boisko. Pokazał charakter. W pewnym momencie diagnozy nie były najlepsze, ale on zrobił wszystko, żeby znów grać. I za to należą mu się gratulacje. Teraz będzie już tylko lepiej.
Macie pretensję do siebie o tę drugą bramkę? Postąpiliście trochę nonszalancko…
– Z takim przeciwnikiem jak Bayern, jeśli zostawisz trochę miejsca, to oni wykorzystają szybko te błędy. Tak też było i sobotę. Trzeba być przez 90 minut skoncentrowanym. My też w pewnym momencie trochę się odkryliśmy.
Nie miał pan problemów z udem?
– Trochę mnie bolało. Nie ukrywam. To jeszcze pozostałości po kadrze.
Brakuje Wam trochę paliwa, bo ta ławka wcale nie jest długa?
– Mało kto zdawał sobie sprawę, że aż tyle urazów będziemy mieli. Straciliśmy przecież kilku niezwykle ważnych piłkarzy. Czasem nie da rady tego przewidzieć.
We wtorek starcie z Napoli. Pierwszy mecz przegraliście. Jakie wnioski wyciągnęliście z tamtego spotkania?
– Na pewno nie ułożyło się po naszej myśli. Będziemy robić wszystko, aby w rewanżu udowodnić, że stać nas na wygraną.
Mario Goetze siedział po meczu u Was w szatni około 20 minut. O czym rozmawialiście?
– Grał u nas kilka lat, więc normalnie z nim porozmawialiśmy. Cały czas mamy z nim kontakt. Myślę, że to jest normalne.
Panu dobrze gra się z nożem na gardle?
– Na co dzień radzimy sobie z presją. To jest część naszego zawodu, więc nie mam z tym problemu.
Eurosport.pl










