Mocna pozycja Błaszczykowskiego
Przed ostatnim arcyważnym spotkaniem w Lidze Mistrzów, Kuba Błaszczykowski dwa tygodnie zmagał się z urazem. Mimo tego, polski skrzydłowy zdążył i mecz z Malagą zaczął od pierwszych minut. – Kuba ma bardzo silną pozycję w klubie – przyznał były piłkarz, Andrzej Juskowiak.
Emocje po wyrwanym przez dortmundczyków awansie do półfinału Ligi Mistrzów powoli opadają. Borussia Dortmund ostatni raz na tym etapie rozgrywek miała okazję grać w 1997 roku, wówczas niemiecki klub śięgnął po trofeum wygrywając w finale z Juventusem Turyn. Eksperci, patrząc przez pryzmat występów polskich piłkarzy w rozgrywkach Champions League jednogłośnie stwierdzają, jak wiele polskie trio z Dortmundu znaczy dziś dla BVB. – Cała trójka idealnie pasuje do koncepcji trenera, dostosowali się do stylu, taktyki i filozofii – uważa Juskowiak, król strzelców igrzysk w Barcelonie w 1992 r. – Borussia urosła razem z Polakami, oni stali się znakomitymi zawodnikami. Razem przeszli drogę z drugiej ligi europejskiej do czołówki – dodaje Trzeciak, były reprezentant Polski, dziś trener 16-latków w hiszpańskiej Osasunie.
Jakub Błaszczykowski jeszcze przed sezonem nie mógł być pewny miejsca w składzie ośmiokrotnego mistrza Niemiec. Po przyjściu do drużyny wszechstronnego Marco Reusa w szykach ofensywnych Dortmundu było bardzo ciasno. Kapitan polskiej kadry od początku ciężko pracował, co zaowocowało regularnymi występami w pierwszym zespole. Dziś Kuba to jeden z piłkarzy od którego trener rozpoczyna ustalanie wyjściowej jedenastki. – Kuba ma bardzo mocną pozycję. Leczył się dwa tygodnie, ale Jürgen Klopp wstawił go do zespołu na najważniejszy mecz Borussii w XXI w. – podkreśla Andrzej Juskowiak dla Sport.pl.
W zwiąku z piątkowym losowaniem par półfinałowych w Dortmundzie panuje już wielkie wyczekiwanie. – Atutem Borussii będzie entuzjazm, który ogarnął ją po awansie – mówi Trzeciak. – Piłkarze dostali ogromny zastrzyk energii. Za nimi najgorsze, czyli mecz, przed którym wszyscy ich poklepywali i gratulowali awansu. Pozostali półfinaliści będą marzyć, by zagrać z Borussią, bo – bez względu na losowanie – dortmundczycy nie będą uchodzić za faworytów.
Źródło: Sport.pl










