„Nie wiem za co otrzymałem kartkę”
Kuba Błaszczykowski w spotkaniu z Bayernem Monachium zaliczył asystę i ukarany został żółtą kartką. – Byłem zaskoczony, jak sędzia ocenił tę sytuację – przyznał w krótkim wywiadzie dla niemieckiej gazety Ruhr Nachrichten. Polski pomocnik przebywał na murawie do 84. minuty.
Ruhr Nachrichten: Czy to, co stało się w 65. minucie meczu, jest przedsmakiem finału?
Jakub Błaszczykowski: – Wierzę, że nie. Mam nadzieję, że będzie liczyć się tylko piłka i gra fair play.
Rafinha uderzył Cię łokciem w głowę, po czym zobaczył drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę. Później podszedł do Ciebie i uderzył palcem w twarz. Czy w tej scenie trudno było zachować spokój?
– Nie było łatwo. Ale udało mi się.
Czy zaskoczyło Cię, że Rafinha inaczej widział sytuację, po której musiał zejść z boiska?
– Byłem zaskoczony, jak sędzia ocenił tę sytuację. Ja również otrzymałem żółtą kartkę, do tej pory nie wiem za co.
Myślisz, że mecz ligowy był dla obu zespołów dobrą próbą generalną przed finałem na Wembley?
– Zarówno my, jak i Bayern nie graliśmy w najmocniejszym zestawieniu, dlatego gra wyglądała nieco inaczej. Spotkanie nie było może zbyt intensywne, jednak padły 2 gole i był niewykorzystany karny. Myślę, że ogólnie był to ciekawy mecz.
Finał był w waszych głowach podczas tego meczu?
– Ja koncentrowałem się na Bundeslidze, nie myślałem o niczym innym. Dzisiaj był ważny mecz, nie myślałem co będzie potem. Do finału jest jeszcze dużo czasu, a 25 maja na pewno czeka nas ciekawy mecz. Oby zakończył się szczęśliwie.
Źródło: www.RuhrNachrichten.de










