Szczęście w nieszczęściu
Potwierdziły się wstępne diagnozy: przerwa Jakuba Błaszczykowskiego w występach potrwa około 6 tygodni. – I tak odetchnąłem z ulgą. Naprawdę baliśmy się, że doszło do zerwania więzadła i konieczna będzie operacja. Wtedy odpoczywałbym od gry przez ładnych parę miesięcy – mówi zawodnik.
Dziś przed południem w specjalistycznej klinice Kuba przeszedł dokładne badania. Już wczoraj po meczu w Hannoverze było wiadomo, że ze stawem skokowym lewej nogi naprawdę nie jest dobrze. – I to się potwierdziło – przyznaje pomocnik BVB. – Uraz jest naprawdę poważny. Trzeba przyznać, że miałem w tym wszystkim bardzo dużo szczęścia, bo byłem dosłownie o włos od zerwania więzadła. Wtedy musiałoby dojść do operacji i przerwa w grze przeciągnęłaby się do kilku miesięcy.
Ostateczna diagnoza brzmi następująco: naderwany więzozrost piszczelowo-strzałkowy oraz naderwane więzadło w stawie skokowym. Przez najbliższe dwa tygodnie noga Kuby będzie usztywniona w specjalnym bucie ortopedycznym. – Trudno w tym momencie mówić o terminie powrotu do gry, bo wszystko zależy od przebiegu rehabilitacji – mówi manager zawodnika, Jerzy Brzęczek. – Lekarze wstępnie stwierdzili, że za około cztery tygodnie Kuba będzie mógł wznowić lekkie treningi. Powrót do gry mógłby nastąpić po kolejnych dwóch tygodniach, a więc mniej więcej w połowie listopada. Nie ma jednak sensu za bardzo o tym myśleć. W tym momencie najważniejsze jest, by leczenie przebiegało spokojnie i bez komplikacji.
Jeśli nie stanie się nic nieoczekiwanego, Błaszczykowski wróci do kadry BVB najwcześniej przy okazji wyjazdowego meczu z Ajaxem Amsterdam w Lidze Mistrzów (21 listopada). Trener Jürgen Klopp nie będzie zatem mógł brać go pod uwagę przy ustalaniu składu na oba mecze z Realem Madryt.
(fot. Ruhr Nachrichten)










