Trzynasta asysta na koniec
Dość niespodziewana porażka z TSG Hoffenheim na własnym boisku nie powinna być, zdaniem Kuby Błaszczykowskiego, powodem do niepokoju. – Wynik nie pogarsza naszych nastrojów. Przez 70-75 minut graliśmy naprawdę dobrze – podkreślił po meczu.
Spotkanie ostatniej kolejki niemieckiej Bundesligi było dla podopiecznych Jürgena Kloppa próbą generalną przed zaplanowanym na przyszłą sobotę finałem Ligi Mistrzów. Przez niemal cały mecz wydawało się, że „czarno-żółci” spokojnie zrealizują swe zadanie i pewnie sięgną po trzy punkty. Grali w swoim stylu – dynamicznie, pomysłowo, często stwarzając zagrożenie pod bramką rywali. Już 6. minucie Kuba Błaszczykowski zgrał piłkę głową po dośrodkowaniu Marcela Schmelzera, a Robert Lewandowski z najbliższej odległości wepchnął ją do bramki przyjezdnych. Tym samym Kuba zaliczył trzynastą asystę w tym sezonie Bundesligi.
Wydawało się, że gracze BVB szybko pójdą za ciosem. – Strzelenie bramki w pierwszej połowie było niemal naszym obowiązkiem. Gdyby się udało, po przerwie mecz byłby dla nas dużo łatwiejszy – przyznał Błaszczykowski. Kapitan reprezentacji Polski grał bardzo przebojowo i raz po raz, wspierany przez Łukasza Piszczka, w swoim stylu przeprowadzał szybkie akcje prawą stroną boiska. Niestety u Dortmundczyków wyraźnie tego dnia brakowało szwankowała skuteczność. – Bardzo nam dzisiaj brakowało dobrego wykończenia akcji – zgadzał się po meczu trener Klopp. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w końcówce, gdy Sejad Salihovic pewnie wykorzystał dwa rzuty karne podyktowane przez sędziego. – Moim zdaniem pierwszy nie powinien zostać podyktowany, drugi był bezdyskusyjny – dodał szkoleniowiec Borussii. – Tak czy inaczej odkreślamy już Bundesligę grubą kreską. Teraz myślimy tylko o finałowej konfrontacji z Bayernem.
W podobnym tonie mecz podsumowywał Kuba, któremu niemieccy dziennikarze wystawili jedne z najwyższych not w całej drużynie. – Jasne, że chciałoby się zawsze wygrywać, ale moim zdaniem nie ma sensu za bardzo martwić się tą porażką – zaznaczał. – Wynik na pewno nie pogorszy naszych nastrojów przed meczem na Wembley, tym bardziej, że przez 70-75 minut graliśmy naprawdę dobrze. Teraz przed nami tydzień ciężkiej pracy, po nim nadejdzie czas na najważniejszy mecz sezonu.
BORUSSIA DORTMUND – TSG HOFFENHEIM 1:2 (1:0)
Bramki: 1:0 Lewandowski (6., asysta Błaszczykowski), 1:1 Salihovic (77., karny po faulu Hummelsa na Vollandzie), 1:2 Salihovic (82., karny po faulu Weidenfellera na Schipplock)
Borussia Dortmund: Weidenfeller – Piszczek (69. Schieber), Subotic, Hummels (78. Santana), Schmelzer – Gündogan, Bender (60. Kehl) – Błaszczykowski, Reus, Großkreutz – Lewandowski.
TSG Hoffenheim: Casteels – Beck, Abraham, Vestergaard, Johnson – Salihovic, Rudy (46. Szarka), Polanski, Ochs (8. Schipplock) – Volland, Firmino (86. Süle).
Żółte kartki: Reus – Rudy, Vestergaard, Schipplock, Firmino. Czerwona kartka: Weidenfeller (80.). Sędziował: Drees (Mainz). Widzów: 80.645 (komplet).










