Znakomita seria zakończona
Kilka miesięcy temu magazyn Kicker przedstawił ranking najczyściej grających piłkarzy w Bundslidze, na miano dżentelmena ligi zasłużył wówczas Jakub Błaszczykowski. Kuba bez indywidualnej kary wytrzymał ponad trzy lata, lecz w minioną sobotę serię zakończyła żółta kartka.
Czysta gra pomocnika Borussii Dortmund sprawiła, że przoduje on w ligowym rankingu fair play. Kuba na niemieckich boiskach znany jest już ze swojej dżentelmeńskiej postawy, dlatego też żółta kartka, którą otrzymał w konfrontacji z Bayernem Monachium wywołała w mediach sporo komentarzy. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie okoliczności w jakich Kuba ujrzał kartkę – w 64. minucie meczu Błaszczykowski uderzony łokciem przez Rafinhę upadł na murawę po czym… zobaczył żółty kartonik. Co ciekawe, brazylijski obrońca monachijczyków otrzymał za faul i dyskusje kartkę czerwoną. – Nie wiem za co dostałem od sędziego żółtą kartkę, bo moim zdaniem nie faulowałem rywala. – tłumaczył po meczu Kuba. Cała sytuacja wywołała sporo emocji, lecz mimo dziwnej decyzji sędziego i niesportowego zachowania defensora Bayernu, Błaszczykowski zachował zimną krew i nie dał wyprowadzić się z równowagi.
Decyzja arbitra Petera Gagelmana oznaczała zakończenie pięknej serii skrzydłowego Borussii. Przypomnijmy, że po raz ostatni Błaszczykowski ukarany został żółtym kartonikiem w meczu Bundesligi, a było to 3 kwietnia 2010 roku, w spotkaniu z Werderem Bremen. Jak wynika ze statystyk, kapitan reprezentacji Polski spędził na niemieckich boiskach bez indywidualnej kary aż 87 meczów, co łącznie daje 5638. minut czystej gry. Mało który piłkarz może pochwalić się takimi liczbami, dlatego też w grudniu minionego roku, Kuba w opinii Kickera okrzyknięty został Dżentelmenem Bundesligi.
Wzorowa postawa Błaszczykowskiego zasługuje na słowa uznania z wielu względów. Ostatnie lata gry w Borussii Dortmund udowodniły, że rola skrzydłowego to nie tylko udział w akcjach ofensywnych, lecz również sumienna praca w defensywie. Mimo wielu starć w obronie, Kuba bardzo długo utrzymał serię meczów bez kary indywidualnej, zawsze trzymając nerwy na wodzy. – Nawet jeśli się we mnie gotowało, to starałem się tego po sobie nie pokazywać. – opowiadał po ostatnim meczu z Bayernem Monachium, który przerwał jego znakomitą serię.










