Dziesiątki zdjęć, setki autografów
Obecność Kuby w częstochowskiej strefie kibica wywołała w jego rodzinnych stronach prawdziwą sensację. Wytrwale odpowiadał na wszystkie pytania, rozdawał autografy, pozował do zdjęć. – To, co pokazaliście w trakcie turnieju, było wspaniałe. Dziękuję! – mówił do kibiców.
Kapitan reprezentacji Polski odwiedził strefę kibica w Częstochowie w minioną niedzielę przy okazji wielkiego finału EURO 2012. Najpierw pojawił się na centralnym placu miasta kilka minut po godzinie 16:00, by wręczyć pamiątkowe statuetki zwycięzcom amatorskich i dziecięcych turniejów, jakie przeprowadzono w trakcie funkcjonowania częstochowskiej strefy. – Walczcie o swoje marzenia. Uwierzcie, naprawdę się spełniają – apelował do podekscytowanych zawodników, gdy specjalnie przygotowane stanowisko otaczał już tłum łowców autografów i oddanych fanów Kuby, którzy koniecznie chcieli sobie zrobić zdjęcie ze swoim idolem.
Wieczorem Błaszczykowski zawitał do strefy po raz drugi, by przyjąć rolę eksperta w trakcie finałowej konfrontacji Hiszpanów z Włochami. Przed meczem odpowiadał ze sceny na pytania publiczności, przyznając między innymi, że nie podjął jeszcze decyzji odnośnie pozostania w Borussii Dortmund. Wielu kibiców było ciekawych, jak z perspektywy czasu ocenia występ polskiej drużyny na EURO 2012. – Jako zespół czujemy się tak samo zawiedzeni, jak wy – mówił do zgromadzonych. – Zdajemy sobie sprawę, że brakowało naprawdę niewiele, jednak dobre chęci czasem nie wystarczają. Nawet w pracy bywa tak, że nawet przy najlepszych chęciach narzędzia same lecą z rąk… Pozostaje zacisnąć zęby i podziękować wam za to, że jesteście i byliście z nami przez cały ten niesamowity czas. Naprawdę czuliśmy ogromne wsparcie.
Kilka minut przed finałem Kuba stawiał na zwycięstwo Hiszpanów. Nie pomylił się. – Ten mecz pokazuje, jak często detale decydują o końcowym wyniku – mówił w przerwie finału. – To nie jest tak, że Włosi grają dziś źle. Wręcz przeciwnie, grają naprawdę dobrze, jednak drobne szczegóły zdecydowały o tym, że stracili dwie bramki. A niewiele przecież brakło, byśmy mieli remis. Obawiam się jedynie o to, czy fizycznie wytrzymają trudy tego spotkania i całego turnieju. Stawiam, że skończy się 3:1.
Ostatecznie Hiszpanie pokonali Włochów aż 4:0.










