Groźny uraz? [66]
Kuba Błaszczykowski swój udział we wczorajszym meczu eliminacyjnym z San Marino zakończył na rozgrzewce. Oddając swój ostatni treningowy strzał doznał kontuzji mięśnia przywodziciela. – Obawiam się, że ten uraz może potrwać troszeczkę dłużej – martwił się tuż po meczu.
Każdą przedmeczową rozgrzewkę biało-czerwoni standardowo kończą serią mocnych strzałów zza pola karnego. Kuba Błaszczykowski, oddając swoje ostatnie uderzenie przed rozpoczęciem spotkania, poczuł nagłe silne ukłucie w okolicach pachwiny prawej nogi. – Mam już trochę doświadczenia i wiem, że takie urazy mogą być bardzo groźne. O wyjściu na boisko absolutnie nie mogło być mowy – relacjonował tuż po końcowym gwizdku. Pierwsze diagnozy wskazywały na uraz mięśnia przywodziciela. – Ciężko powiedzieć na gorąco, na ile poważna jest to kontuzja – dodał. – Musimy poczekać dokładną diagnozę. Na podstawie doświadczeń z przeszłości obawiam się jednak, że włókna mięśniowe nie wytrzymały i ten uraz może potrwać troszeczkę dłużej.
Po spotkaniu Kuba przeszedł w Warszawie badanie USG. Dokładniejsze ekspertyzy lekarskie czekają Kubę po powrocie do Dortmundu – dopiero wtedy okaże się, jak długo potrwa przerwa w grze. Na ten moment występ w najbliższych spotkaniach BVB z VfB Stuttgart i Malagą stoi pod bardzo dużym znakiem zapytania. – Nie chcę być wyrocznią przed szczegółowymi badaniami, ale jest prawdopodobieństwo, że w tych meczach nie zagram – przyznał. – Wstrzymajmy się jednak ze spekulacjami do czasu ostatecznej diagnozy.
W wyjściowej jedenastce przeciwko San Marino Kubę w ostatniej chwili zastąpił Kamil Grosicki. Mimo absencji kapitana Polacy pewnie pokonali swoich rywali 5:0 (2:0). Bramki dla biało-czerwonych zdobywali: Robert Lewandowski (dwie), Łukasz Piszczek, Łukasz Teodorczyk i Jakub Kosecki. – Najważniejsze jest to, że ten mecz dał nam kolejne trzy punkty. Mamy ich teraz osiem, dokładnie tyle co Ukraina. Nie pozostaje nam nic innego, jak myśleć o czerwcowym spotkaniu z Mołdawią, który – jak każdy następny w tych eliminacjach – będzie dla nas meczem o wszystko – zakończył Błaszczykowski.
POLSKA – SAN MARINO 5:0 (2:0)
1:0 Lewandowski (21 – karny, po zagraniu ręką), 2:0 Piszczek (28, asysta Mierzejewski), 3:0 Lewandowski (50 – karny, po zagraniu ręką), 4:0 Teodorczyk (61, asysta Grosicki), 5:0 Kosecki (90, bez asysty).
Polska: Boruc – Piszczek, Salamon (87. Wasilewski), Glik (46. Kosecki), Wawrzyniak – Mierzejewski, Krychowiak, Polanski, Grosicki – Milik (59. Teodorczyk), Lewandowski.
San Marino: Simoncini – Alex Della Valle (80. Buscarini), Vitaioli, Alessandro Della Valle, G. Bollini (57. Bacciocchi), Palazzi – Vitaioli, F. Bollini, Coppini, Gasperoni – Selva (50. Rinaldi).
Żółte kartki: Polanski, Krychowiak, Milik – Alessandro Della Valle, Alex Della Valle, F. Bollini, Gasperoni. Sędziował: Ken Henry Johnsen (Norwegia). Widzów: 43 008.










