Kadra pół roku bez Błaszczykowskiego
Głos w sprawie kontuzji kapitana zabrał również selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka. – Wszyscy jesteśmy z Kubą – mówi trener.
Absencja Jakuba Błaszczykowskiego to niewątpliwe ogromne osłabienie polskiej kadry, kapitan naszej reprezentacji ma już za sobą 68 występów dla drużyny narodowej, lecz w najbliższym czasie biało-czerwoni będą musieli radzić sobie bez niego. – Wszyscy w tym momencie jesteśmy z Kubą. – powiedział Adam Nawałka jak tylko dotarła do niego przykra wiadomość z Dortmundu. – Mój asystent Bogdan Zając był na tym meczu i od razu poinformował mnie o kontuzju Kuby. W myśl zasady „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”, wierzę, że Kuba wyjdzie z tego silniejszy. – analizuje Nawałka. – Rozmawiałem z nim, jest bardzo pozytywnie nastawiony do tej sytuacji. Na pewno będzie walczył o jak najszybszy powrót do zdrowia. Życie biegnie dalej. Musimy być przygotowani na takie sytuacje. – podsumował.
Selekcjoner reprezentacji Polski ma nadzieję na jak najszybszy powrót do drużyny swojego kluczowego zawodnika. – Jedni wracają po pół roku, inni potrzebują więcej czasu. Absolutnie nie można się tutaj spieszyć. Piłkarz powinien wznowić treningi dopiero wtedy, kiedy czuje, że jest w stu procentach zdrowy. – zaznacza Nawałka. – Sztuczne przyspieszanie procesu rehabilitacji może się źle skończyć. Lepiej czasami wrócić trochę później, na spokojnie. Bądźmy cierpliwi. Czekamy na Kubę, ale na pewno nikt nie powinien go pospieszać.– zakończył.
Podobne zdanie na ten temat ma również lekarz reprezentacji Jacek Jaroszewski z któym Kuba odbyl ostatnio długą rozmowę. – Sądzę, że po sześciu miesiącach rehabilitacji Błaszczykowski będzie gotowy do gry. – diagnozuje Jaroszewski. Lekarz naszego zespołu kilkukrotnie oglądał moment, w którym pomocnik Borussii Dortmund doznał kontuzji. – Zazwyczaj przy takich urazach można brać pod uwagę wiele przyczyn. Był początek meczu, więc choćby za słabe rozgrzanie się. Znam jednak dobrze Kubę, na kadrze zawsze robimy badania i wiem, że jest bardzo zadbanym zawodnikiem. Ma świetną opiekę w Dortmundzie. – podkreśla. – Jestem przekonany, że w jego przypadku był to duży procent pecha. Do zerwania więzadła krzyżowego przedniego zazwyczaj dochodzi bez kontaktu z przeciwnikiem – wyjaśnia Jaroszewski.










