Kuba znów asystuje. Pogrom w Dortmundzie!
Piłkarze BVB z nawiązką odpłacili kibicom zeszłotygodniową porażkę w derbach Zagłębia Ruhry. Rozbili SC Freiburg aż 5:1 (3:1)! – Cieszy tak okazałe zwycięstwo w tak ważnym meczu – podkreśla Kuba Błaszczykowski, który miał udział w dwóch bramkach swojej drużyny.
Dawno na Signal Iduna Park nie mieliśmy okazji obserwować spotkania o dwóch aż tak różnych obliczach. Pierwsze 40 minut meczu stało pod znakiem bardzo skutecznej gry Freiburga zarówno w defensywie, jak i w ataku. Wyraźną przewagę gości w 20 minucie przypieczętował Jonathan Schmid, który wykończył składną akcję całego zespołu. – Całkowicie przespaliśmy tą część meczu – przyznaje Kuba Błaszczykowski. – Trzeba też przyznać, że przyjezdni bardzo dobrze radzili sobie z neutralizowaniem naszych poczynań. Obudziła nas dopiero wyrównująca bramka, dopiero po niej zaczęliśmy w końcu grać swoje.
Po golu na 1:1 autorstwa Roberta Lewandowskiego nastąpił istny szturm na bramkę gości. Chwilę później przebojową akcję Błaszczykowskiego wykończył Nuri Sahin, a po kolejnych 60 sekundach prowadzenie BVB podwyższył Lewandowski. Po przerwie dominacja podopiecznych Jürgena Kloppa nie podlegała już najmniejszej dyskusji. Miejscowi trafiali jeszcze dwukrotnie, gdy drogę do bramki Baumanna znaleźli kolejno Sahin (po akcji z Błaszczykowskim i Marco Reusem) oraz Leo Bittencourt, który skierował piłkę do siatki po efektownym rajdzie Lewandowskiego. – Na pewno jesteśmy zadowoleni z tego, jak skończył się ten mecz – mówi Kuba. – To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, ponieważ wciąż walczymy o jak najwyższą lokatę w lidze. Po zeszłotygodniowej porażce z Schalke dosłownie nie było innej możliwości, niż pewne zwycięstwo z Freiburgiem. W obecnej sytuacji nie możemy sobie już pozwalać na żadne straty, rywale nie przestają deptać nam po piętach.
Tuż po meczu Kuba wyruszył na lotnisko i poleciał do Warszawy, gdzie jutro rozpoczyna się zgrupowanie „biało-czerwonych” przed arcyważnymi meczami z Ukrainą i San Marino. – Wczoraj zrealizowaliśmy postawiony cel – podkreśla zawodnik. – Ale teraz liczy się tylko reprezentacja!
BORUSSIA DORTMUND – SC FREIBURG 5:1 (3:1)
0:1 Schmid (28, asysta Kruse), 1:1 Lewandowski (41, asysta Sahin), 2:1 Sahin (44, asysta Błaszczykowski), 3:1 Lewandowski (45, bez asysty), 4:1 Sahin (73, bez asysty), 5:1 Bittencourt (78, asysta Lewandowski)
Borussia: Weidenfeller – Piszczek, Subotic, Santana, Schmelzer – Gündogan, Sahin – Błaszczykowski (76. Großkreutz), Götze (76. Bittencourt), Reus (81. Schieber) – Lewandowski.
Freiburg: Baumann – Sorg (79. Mujdza), Ginter, Krmas, Günter – Schuster (71. Diagne), Flum – Schmid, Caligiuri (81. Guedé) – Terrazzino, Kruse.
Żółte kartki: Subotic – Schuster, Mujdza. Widzów: 80 645.










