Podsumowanie sezonu (cz. 1): Reprezentacja
Dla Kuby Błaszczykowskiego sezon 2012/13 skończył się przed niemal dokładnie dwoma tygodniami. To dobry moment, by krótko podsumować grę kapitana polskiej kadry na trzech różnych frontach: w reprezentacji, w Bundeslidze oraz w Lidze Mistrzów. Zaczynamy od występów z orłem na piersi.
Od ostatniego spotkania w ramach EURO 2012, które w piłkarskim świecie oficjalnie kończyło poprzednie rozgrywki, Kuba w biało-czerwonych barwach zagrał siedmiokrotnie: cztery razy były to konfrontacje w ramach eliminacji do mundialu, trzy pozostałe spotkania były grami towarzyskimi.
Nowy selekcjoner Waldemar Fornalik już na starcie swojej kadencji rozwiał wszelkie wątpliwości – od razu poinformował, że kapitanem prowadzonej przez niego drużyny pozostanie Kuba Błaszczykowski. – To było dla mnie od początku oczywiste. Jakub od kilkunastu miesięcy, także w trakcie Euro, bardzo dobrze wywązuje się z obowiązków kapitana zespołu. Nie znalazłem ani jednego powodu, by cokolwiek zmieniać – podkreślał w sierpniu, tuż przed swoim debiutem na trenerskiej ławce „biało-czerwonych”. Debiutem, który wypadł, mówiąc oględnie, bardzo mało okazale – Polacy niespodziewanie ulegli w Tallinie dużo niżej notowanej Estonii 0:1.
Wrzesień przyniósł pierwsze gry o stawkę. Na inaugurację eliminacji mistrzostw świata Polska stoczyła w Podgoricy ciężki bój z Czarnogórcami, ostatecznie remisując 2:2. – Ten rezutat oceniam dobrze, bo przecież przegrywaliśmy jedną bramką – mówił na gorąco Błaszczykowski, który w 6 minucie pewnie wykonanym rzutem karnym otworzył wtedy wynik meczu. – Przy rzucie karnym czekałem, aż bramkarz wykona ruch. Na szczęście zrobił to dość wcześnie, więc wygrałem tę próbę nerwów – relacjonował. Kilka dni później we Wrocławiu znów było dość nerwowo, ponieważ Polacy długo nie mogli przebić się przez twarde szyki obronne ustawione przez reprezentantów Mołdawii. Ostateczny rezultat, 2:0 dla podopiecznych Waldemara Fornalika, był w dużym stopniu zasługą Kuby, który odnotował kolejne trafienie (także z rzutu karnego) oraz zaliczył asystę przy bramce Jakuba Wawrzyniaka.
Z kluczowego meczu przeciwko Anglii, rozegranego w Warszawie 17 października, Kubę wykluczyła odniesiona kilka dni wcześniej groźna kontuzja stawu skokowego. Podczas całego zgrupowania kapitan był jednak z drużyną, a w trakcie zremisowanego 1:1 spotkania wspierał kolegów z trybun Stadionu Narodowego. – Nienawidzę oglądać meczów z boku, strasznie się wtedy denerwuję – mówił później przed kamerami, podkreślając jednocześnie bardzo dobrą postawę „biało-czerwonych”. – Pokazaliśmy, że potrafimy się zmobilizować. Duże brawa dla chłopaków, że mimo straty bramki prowadzili grę i konsekwentnie dążyli do wyrównania. Utrzymali narzucone przez siebie tempo. Na pewno pozostał niedosyt, bo mogliśmy pokusić się nawet o zwycięstwo.
Wiosna w eliminacjach była już jednak mniej szczęśliwa. Po bolesnej porażce w towarzyskiej potyczce z Irlandią (0:2) Polacy stanęli naprzeciw niezwykle agresywnych Ukraińców. Nie pomogła asysta Kuby przy bramce Łukasza Piszczka – mecz zakończył się pewnym zwycięstwem gości 3:1. – Przejście z ataku do obrony wyglądało w naszym wypadku tragicznie. Ale czy to już koniec naszych marzeń o awansie? Na pewno nie. Dopóki jest matematyczna szansa, nie stracimy nadziei – mówił Błaszczykowski po marcowej przegranej. Wysokie zwycięstwo cztery dni później w meczu z San Marino (Kuba nie zagrał z powodu urazu odniesionego na rozgrzewce) było jedynie wypełnieniem planu i tylko nieznacznie poprawiło nastroje wśród kibiców. Niestety, na początku czerwca w Kiszyniowie „biało-czerwoni”, mimo naprawdę dobrego początku (bramka Błaszczykowskiego w 6 minucie gry), znów nie spełnili założeń i tylko zremisowali z Mołdawią 1:1. Sytuacja w tabeli grupy eliminacyjnej przed wrześniowymi konfrontacjami z Czarnogórą, Ukrainą i Anglią nzrobiła się więc bardzo mało optymistyczna. – Ale trzeba wierzyć i walczyć do samego końca – nieustannie podkreśla kapitan kadry.
Przez ostatnie dwanaście miesięcy występował z orłem na piersi przez 551 minut, zdobywając trzy bramki i zaliczając dwie asysty. Sześciokrotnie wyprowadzał drużynę do walki jako kapitan zespołu – jedynym wyjątkiem był sparing z Urugwajem, gdy wracał do gry po kontuzji i na boisku pojawił się w drugiej połowie spotkania. Meczem z Ukrainą, swym 60. w narodowej reprezentacji, wkroczył oficjalnie do Klubu Wybitnego Reprezentanta.
Poniżej pełne zestawienie występów Kuby Błaszczykowskiego w meczach kadry w sezonie 2012/13:











