Podsumowanie sezonu (cz.3): Liga Mistrzów
Przygoda Borussii Dortmund z Ligą Mistrzów w latach 2012/13 na długo pozostanie w pamięci. Ekipa BVB z Kubą Błaszczykowskim w składzie napisała piękną historię i awansowała do wielkiego finału na Wembley, wcześniej dortmundczycy w efektownym stylu zwyciężyli grupę śmierci.
Zespół Borussii Dortmund po nieudanym epizodzie w rozgrywkach Champions League 2011/12 musiał udowodnić, że dojrzał do gry na najwyższym europejskim poziomie. – Chcemy pokazać, że ostatni rok wiele nas nauczył i wyciągneliśmy wnioski – opowiadał przed rozpoczęciem fazy grupowej trener BVB Jürgen Klopp. W spełnieniu założonych oczekiwań na pewno nie mogło pomóc niezbyt przychylne dla Borussii losowanie – ośmiokrotny mistrz Niemiec trafił do grupy okrzykniętej grupą śmierci, a dortmundczykom przyszło rywalizować z Ajaxem Amsterdam, Manchesterem City oraz Realem Madryt. Ekipa czarno-żółtych udowodniła, że posiada ogromny potencjał i wolę walki, jesienią 2012 roku Borussia znakomicie przebrnęła pierwszą fazę rozgrywek, nie odnosząc żadnej porażki, a piękne widowiska z wysoko notowanmi drużynami były ozdobą dopiero rozpoczynającej się przygody z Ligą Mistrzów.
Pierwszy cykl elitarnych rozgrywek dla Jakuba Błaszczykowskiego nie mógł być w pełni satysfakcjonujący. Kapitan reprezentacji Polski jesienią 2012 roku zmagał się z kontuzją, która wykluczyła go z występów przeciwko Realowi Madryt. Na szczęście Kuba bardzo szybko wrócił do wysokiej dyspozycji, czego dowodem była bramka zdobyta w konfrontacji z Szachtarem Donieck. Trafienie polskiego skrzydłowego przypieczętowało awans BVB do ćwierćfinału rozgrywek, w którym przeciwnikiem Borussii okazała się nieobliczalna Malaga. Kiedy wydawało się, że cele postawione przed inauguracją Ligi Mistrzów 2012/13 zostały już spełnione, dortmundzycy po prawdziwym dreszcowcu na Signal Iduna Park wyeliminowali hiszpański zespół, zwyciężając w dwumeczu 3:2. Ostatnia prosta na drodze do londyńskiego finału to kolejna batalia z Realem Madryt, który w tej edycji rozgrywek nie potrafił znaleźć sposobu na ośmiokrotnych mistrzów kraju. Niemiecki finał na Wembley pomiędzy Borussią Dortmund a Bayernem Monachium, okazał się potwierdzeniem niesamowitej siły Bundesligi. Mimo, że do pełni szczęścia i wywalczenia najcenniejszego trofeum w Europie zabrakło tak niewiele, załoga Jürgena Kloppa zapisała się w kartach historii we wspaniałym stylu, podkreślając, że był to kolejny, trzeci z rzędu świetny sezon w ich wykonaniu.
Kibice, piłkarze oraz cały zarząd klubu, nikt nie krył zadowolenia z występu BVB na arenie międzynarodowej. – Jestem dumny z mojego zespołu, dziękuję za wszystkie piękne chwile, jakie mieliśmy okazję wspólnie przeżywać podczas trwania rozgrywek Champions League. Przegraliśmy dziś z najlepszą drużyną w Europie – podsumował coach BVB – Jürgen Klopp. Kuba Błaszczykowski nie krył swojego rozczarowania po porażce w londyńskim finale i ciężko było mu zadowolić się wicemistrzostwem Europy. – Tak naprawdę nikt nie wierzył w to, że dojdziemy tak daleko, ale to marne pocieszenie. Gra się po to, żeby wygrywać, a my po ostatnim gwizdku zamiast podnieść puchar do góry, to spuściliśmy głowy – opowiadał smutny. – Myślę, że w futbolu najpiękniejsze jest to, że mimo iż czasem trzeba przełknąć gorycz porażki, to w następnym meczu wychodzi się na boisko i znów walczy o zwycięstwo – dodał skrzydłowy Borussii Dortmund.
Statystyki.
Jakub Błaszczykowski podczas przygody z Ligą Mistrzów w sezonie 2012/13 spędził na murawie łącznie 707 minut. Reprezentant Polski powiększył swój dorobek o jedną bramkę (z Szachtarem Donieck) oraz asystę (z Manchesterem City). W minionej edycji elitarnych rozgrywek Kuba rozegrał 10 meczów (8 razy rozpoczynał spotkanie od pierwszych minut, a 2 razy wchodził z ławki rezerwowych). Błaszczykowski w pierwszym spotkaniu z Manchesterem City ukarany został żółtą kartką.










