Wielkie mecze Kuby: debiut w Wiśle
W marcu 2005 roku Jakub Błaszczykowski zadebiutował w barwach Wisły Kraków, polski zawodnik wpisując się na listę strzelców stanął na wysokości zadania.
Lepszego debiutu będący na starcie swoich piłkarskich przygód Błaszczykowski nie mógł sobie wymarzyć. W sezonie 2004/05 Wisła Kraków pod wodzą czeskiego szkoleniowca Wernera Liczki rywalizowała w 1/8 finału Pucharu Polski. Dzień przed pucharową potyczką polskie media obiegła wiadomość, iż swoją szansę dostanie świetnie zapowiadający się zawodnik – niespełna dwudziestoletni Błaszczykowski. Informacje te znalazły swoje potwierdzenie w rzeczywistości, a Kuba zrobił wszystko, aby na dłużej zająć miejsce w wyjściowej jedenastce ekipy białej gwiazdy.
Miesiąc po podpisaniu kontraktu w Krakowie, Kuba po raz pierwszy zagrał w barwach Wisły. Debiut jak marzenie, choć brzmi to banalnie, taki właśnie występ zafundował sobie obecny kapitan reprezentacji Polski. Spotkanie na Stadionie Henryka Reymana w Krakowie perfekcyjnie rozpoczęło się dla gospodarzy – już w 3. minucie meczu na listę strzelców wpisał się Błaszczykowski. Bramka zdobyta w początkowych fragmentach tej konfrontacji wprowadziła w grę Wiślaków dużo spokoju, a sam Kuba długo celebrował radość z pierwszego gola dla Wisły całując przy tym klubowy herb. Kilka minut później polski skrzydłowy kolejny raz zademonstrował wysoką formę asystując przy drugim golu autorstwa Tomasza Kłosa. W dalszej części meczu Błaszczykowski do swojego dorobku dopisał jeszcze indywidualną karę w postaci żółtej kartki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem Krakowian 5:0, a Kuba przebywał na murawie do 78. minuty.
Znaczny krok i przełomowy moment w karierze polskiego zawodnika odbił się sporym echem. Jak wynika z relacji bliskich i samego bohatera kilka godzin po meczu, Błaszczykowski jeszcze długo prowadził rozmowy telefoniczne. Z gratulacjami dzwoniła cała rodzina oraz kilkunastu dziennikarzy, ciekawych, kim jest ten nowicjusz.










