Wywiad na wesoło z BVB Total.
Ekipa Borussii Dortmund świetnie bawiła się podczas sesji fotograficznej do nowego katalogu sklepu kibica, humor dopisywał także Kubie Błaszczykowskiemu.
Foto: BVB.de
Zawodnicy wicemistrzów Niemiec spotkali się ostatnio na sesji zdjęciowej do najnowszego albumu kibica. Piłkarze podpisywali autografy na kartach ze swoim wizerunkiem, pozowali do zdjęć i… świetnie się bawili. W wywiadzie dla oficjalnego kanału internetowego BVB Total, legenda drużyny z Dortmundu, dziś spiker i konferansjer Norbert Dickel porozmawiał z Jakubem Błaszczykowskim. Rozmowa przebiegała w bardzo wesołej atmosferze.
Rozmowę w wersji video możemy obejrzeć tutaj.
Norbert Dickel: Witamy widzów BVB Total. Jesteśmy na sesji zdjęciowej i mamy tutaj specjalnego gościa. Fajnie, że znowu jesteś z nami Kuba. Wyglądasz świetnie, jak Twój urlop?
Jakub Błaszczykowski: Szczerze mówiąc praktycznie nie miałem urlopu, musiałem porządnie trenować. Można powiedzieć, że mój urlop zakończył się w marcu, wtedy byłem w Dubaju.
Trenera tu nie ma, możesz spokojnie powiedzieć gdzie byłeś.
Byłem z rodziną w Dubaju. Ostatnie dwa miesiące trenowałem w Dortmundzie. Nie widziałeś mnie?
Nie, bo byłem na urlopie.
No tak, nie widziałem Cię.
To powiedz Kuba jak leci u Ciebie?
Czuję się dobrze, dziękuję. Mam nadzieję, że tak pozostanie.
Ile czasu minęło od kontuzji? Robisz dobre postępy.
Trochę ponad 5 miesięcy. Jestem zadowolony, ale o to czy robię dobre postępy trzeba zapytać trenera. Najważniejsze, że wszystko wygląda dobrze i przebiega bez większych problemów.
Co dalej?
W następnym tygodniu urlop.
Co?
W Dortmundzie. Ładne miasto. (śmiech)
Adi Preißler Alee? (Centrum treningowe)
Tak, tam jest wszystko. Słońce, zielona trawa…
Plaża też?
No tego jeszcze brakuje, ale będzie.
Ale fajnie być znowu z drużyną? Brakowało Ci tego i oczywiście mnie?
Zdecydowanie. Brakowało tego wszystkiego. Ogromnie się cieszę, że mogę być tutaj z drużyną, że mogę trzymać mikrofon i rozmawiać z Tobą. To jest fajne.
Rzuca się w oczy, że świetnie się czujesz. To z tej radości, że jesteś z nami?
Tak, to wszystko tak na mnie działa.
Jedzenie też?
Tak, jedzenie jest… pyszne. (śmiech) Myślę, że po tak długiej kontuzji i przerwie ta radość bycia z kolegami i radość grania w piłkę są najważniejsze.
To może od razu zapytamy Łukasza Piszczka, czy cieszy się, że jego przyjaciel wrócił. Chodź Łukasz, teraz razem mamy go na głowie.
Łukasz Piszczek: Uciekaj Kuba, możesz iść. (śmiech)
Cieszysz się, że Kuba wrócił?
Tak jestem bardzo zadowolony, Kuba jest moim przyjacielem, każdy to wie. Jak jest z nami to jestem szczęśliwy.
Rzuca się w oczy, że świetnie się czuje co nie?
Tak, widać, że już z nim dobrze. Mam nadzieję, że tak szybko jak to możliwe wróci na boisko.
To Kuba kiedy widzimy się na boisku? Nie chcemy naciskać, ale pod koniec sierpnia proszę, ok?
Wygląda dobrze, ale nie chcę mówić, że… (Noby dotyka kolano Kuby)
Czego, czego szukasz? Tam już nic nie jest zepsute, wszystko jest naprawione. (śmiech)
Trochę mięśni brakuje, ale coś z tym zrobimy.
O to właśnie chodzi.
Pamiętaj, musimy jeszcze napić się polskiej vódki. Kiedyś taka, od mojego przyjaciela Kuby pomogła mi na bóle kolan.
I nic już nie bolało?
Bolało, ale w tym momencie już nie przeszkadzało. (śmiech)
I następnego dnia bóle głowy? (śmiech) Ale tak na poważnie nie naciskajmy. Jeśli wszystko przebiegnie pozytywnie, to szybko zobaczymy się na Signal Iduna Park.
A ja w końcu będę mógł powiedzieć Błaszczykowski… Kuuuba! Dziś jest sesja zdjęciowa do katalogu, jak się czujesz jako model?
Zdecydowanie lepiej czuję się na boisku. Tutaj lepszy jest Piszczu. Widzisz go tam? To jest prawdziwy model. Tak jak mówię, czasem godzinka innej racy i odskoczni się przyda, na boisku też niekiedy jesteśmy aktorami. (śmiech)
Dzięki Kuba za miłą rozmowę. Mamy nadzieję niedługo widzieć Cię na boisku.
Dzięki!










