Dramatyczny remis z Czarnogórą
Niesamowita końcówka miała miejsce na Stadionie Narodowym w Warszawie, podczas pojedynku reprezentacji Polski z Czarnogórą zakończonym wynikiem 1:1 (1:1). – To było dziwne uczucie, byliśmy w euforii, ale zostaliśmy sprowadzeni na ziemię – komentował na gorąco autor nieuznanego gola, Kuba Błaszczykowski.
Ogromne emocje towarzyszyły piątkowej konfrontacji pomiędzy Polską, a Czarnogórą. Podopieczni selekcjonera Waldemara Fornalika, aby zachować szanse na walkę o mundial, potrzebowali tylko i wyłącznie zwycięstwa. Niestety, nie udało się, choć w ostatniej minucie spotkania wszyscy przekoanani byli, iż upragniona wygrana stała się faktem. Polacy od samego początku narzucili swoje warunki gry i dłużej utrzymywali się przy piłce, wszystko funkcjonowało prawidołowo aż do momentu pierwszej wpadki defensywy biało-czerwonych. Goście nastawieni na kontratak bezlitośnie wykorzystali nieporozumienie obrony polskiego zespołu i to oni objęli prowadzenie już w 11. minucie meczu. Polacy potrzebowali zaledwie pięciu minut, aby odpowiedzieć i odrobić straty, w 16. minucie spotkania gola na 1:1 zdobył Robert Lewandowski. Mimo sporej przewagi gospodarzy w pierwszej odsłonie meczu nie oglądaliśmy już więcej bramek.
Na wstępie drugiej części spotkania obraz gry nie uległ zmianie i wciąż to Polacy atakowali bramkę rywala. W jednej z sytuacji sfaulowany w polu karnym został Waldemar Sobota, lecz niestety arbiter tego meczu inaczej zinterpretował sytuację i zamiast wskazać na jedenasty metr dopatrzył się spalonego. Czas szybko płynął, a rezultat meczu pozostawał bez zmian, kiedy wydawało się, że podział punktów jest pewny, po ogromnym zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki skierował kapitan zespołu Jakub Błaszczykowski. Euforia trwająca przez klkadziesiąt sekund natychmiast przerodziła się w ogromny zwód, gdyż Pan Björn Kuiper po raz kolejny odgwizdał pozycję spaloną. Zarówno kibice jak i zawodnicy przez długi okres czasu nie mogli w to uwierzyć, lecz spotkanie zakończyło się remisiem, który dla polskiej reprezentacji najprawdopodobniej okaże się końcem marzeń o brazylijskim mundialu.
Na gorąco po meczu Kuba Błaszczykowski opowiadał o kontrowersyjnych sytuacjach oraz przebiegu całego spotkania. – Na początku była euforia, a później szybkie sprowadzenie na ziemię. Informacja o spalonym to był dla mnie szok. Chyba jak dla większości kibiców – relacjonuje ostatnią akcję kapitan zespołu. Gdy emocje już opadły pomocnik Borussii Dortmund jeszcze raz przeanalizował sytuację z 94, minuty i przyznał, iż najprawdopodobniej arbiter podjął dobrą decyję. – Dopiero później, kiedy ochłonąłem i na spokojnie obejrzałem powtórkę, zrozumiałem, że sędzia podjął w tej sytuacji prawidłową decyzję – podkreśla. W kontekście nieodgwizdanego rzutu karnego natomiast, były piłkarz Wisły Kraków zaznaca, że jedenastka bez dwóch zdań należała się polskiej drużynie. – W tej sytuacji sędzia nie miał racji. Waldek Sobota nie był na spalonym. Był faulowany, za co powinien zostać podyktowany rzut karny. Ta sytuacja mogła mieć kluczowy wpływ na to spotkanie! Trochę żal, że szansa została nam zabrana – skomentował.
Polska – Czarnogóra 1:1 (1:1)
0:1 Damjanović 11\’
1:1 Lewandowski 16\’
Polska: Boruc – Jędrzejczyk, Szukała, Glik, Wawrzyniak (27\’ Boenisch) – Krychowiak – Błaszczykowski, Klich, Zieliński (75\’ Mierzejewski), Sobota (62\’ Wszołek) – Lewandowski
Czarnogóra: Bozović – Basa, Dzudović, Bozović, Zverotić, Savić, Bosković, Drincić, Krkotić (46\’ Vukcević), Vucinić (37\’ Kasalica), Damjanović (86\’ Beqiraj)
sędzia: Bjorn Kuipers (Holandia)










