Maj u Kuby: Ambasador Rakowa
Niemal dokładnie cztery lata temu Jakub Błaszczykowski został oficjalnie ogłoszony ambasadorem klubu sportowego Raków Częstochowa.
foto: rksrakow.pl
Historia Błaszczykowskiego z drużyną Rakowa Częstochowy sięga początków roku dwutysięcznego. Kuba nigdy nie krył swojej przynależności do drużyny prowadzonej dziś przez jego wujka – Jerzego Brzęczka. – Tu się wychowałem, tu grałem osiem lat. Bez Rakowa na pewno nie zaszedłbym w piłce tam, gdzie teraz jestem – podkreślał kapitan reprezentacji Polski podczas specjalnie zorganizowanej konferencji w maju 2010 roku zatytułowanej Nowy Raków, czyli podwójna tożsamość. Obecność Kuby Błaszczykowskiego to efekt inicjatywy związanej z przebudową częstochowskiego klubu, który borykał się z problemami finansowymi. – Szkoda by było, gdyby takie miasto jak Częstochowa straciło swój najbardziej utytułowany klub piłkarski. Jurek, Krzysiek i reszta podjęli się naprawdę ciężkiego zadania – zaznaczył podczas przemówienia skrzydłowy Borussii Dortmund.
Na specjalnie zorganizowanym spotkaniu Kuba otrzymał od prezesa klubu Krzysztofa Kołaczyka koszulkę z charakterystycznym dla siebie numerem 16. Sam Błaszczykowski długo dziękował za to wyróżnienie, podkreślając jednocześnie, że jego zaangażowanie w proces tworzenia fundamentów pod profesjonalny klub piłkarski w Częstochowie na pewno nie osłabnie. – Zachęcamy potencjalnych sponsorów, by zainteresowali się zmianami na Limanowskiego – apelował polski pomocnik. – Sam jestem w stu procentach przekonany, że te wszystkie działania ostatnich miesięcy są początkiem czegoś dobrego. Gorąco liczę, że przy okazji następnej konferencji nie będziemy już rozmawiać o kłopotach finansowych, ale tylko i wyłącznie o typowo sportowych sprawach – zakończył.
Na temat obecności i cennego wsparcia jakie wykazał Błaszczykowski wypowiedział się także prezes Krzysztof Kołaczyk. – Wierzymy, że na koniec swojej piłkarskiej kariery wróci do nas do Częstochowy, że wróci do silnego i stabilnego klubu – mówił podczas konferencji. – Ja osobiście jestem pewien, że będziemy grać wtedy o nieporównywalnie wyższe cele niż obecnie.










