Przed meczem z Hoffenheim
Piątkowe spotkanie z Hoffenheim będzie pierwszym meczem w Dortmundzie od 9 listopada. Czy twierdza Signal Iduna Park pomoże przełamać impas?
Ostatni pojedynek przed dortmundzką publiką miał miejsce niespełna miesiąc temu. Wówczas borykająca się z problemami Borussia w kuriozalnych okolicznościach po samobójczym golu pokonała swoją imienniczkę z Gladbach 1:0. Konfrontacja ta, miała zapoczątkować nową, lepszą serię ekipy wicemistrzów Niemiec. Niestety, minęły trzy tygodnie i sytuacja nie uległa poprawie – przeciwnie, Borussia Dortmund po 13 kolejkach z mizernym dorobkiem 11 punktów zajmuje obecnie ostatnie miejsce w ligowej tabeli.
W Dortmundzie presja związana z meczem z Hoffenheim narasta z dnia na dzień. W piątek czarno-żółci po prostu muszą wygrać, żeby marzyć jeszcze o dobrej pozycji na koniec sezonu. Trener Jürgen Klopp zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i wciąż wierrzy w swoich podopiecznych. – Jako piłkarz zawsze grałem o utrzymanie i wiem, jak zawodnicy czują się w takim momencie – ocenił w ostatniej rozmowie na łamach Bildu niemiecki szkoleniowiec. – Znam doskonale to uczucie i wiem jak zespół powinien myśleć, aby wydostać się z tej sytuacji – dodał z przekonaniem. Przed zespołem z Westfalii kolejne ciężkie zadanie. Popularne wieśniaki radzą sobie w tym sezonie bardzo dobrze, podopieczni Markusa Gisdola znajdują się na 7. miejscu w tabeli z 20 punktami na swoim koncie.
Przed konfrontacją z Hoffenheim możemy znaleźć również pozytywne informacje. Do zespołu z Dortmundu powracają zawodnicy, którzy ostatnio zmagali się z kontuzjami. W wyjściowym składzie powinniśmy zobaczyć znów podporę defensywy BVB Matsa Hummelsa, a w pełni sił jest już także Nuri Sahin. Najprawdopodobniej w protokole meczowym znajdzie się również nazwisko Kuby Błaszczykowskiego. Szanse na występ polskiego skrzydłowego wydają się duże, ostateczna decyzja zapadnie jednak dopiero na kilka godzin przed meczem. – Możliwe, że Kuba będzie gotowy na najbliższe spotkanie – wyznał tajemniczo coach Borussii.










